Witajcie moje Hipolity!
Dawno nie było komiksu (pomimo tego, że na fb dzieje się więcej, nawet ostatnio spróbowałam sił w streamingu z rysowaniem piwnicznych różności), bo ostatni miesiąc z hakiem był tragiczny jeśli chodzi o śmieszkogenne sytuacje. Uczelnie mają ograniczoną pracę do 15 maja, nie odbywają się zajęcia dydaktyczne, dostęp do labów został ograniczony do minimum.
Tymczasem dydaktykę robić TRZEBA, na to się nic nie poradzi. Rozwiązanie? Różnorodne platformy do e-nauczania, jakieś szmery-bajery z interaktywnymi napisami, cuda. Chciałoby się rzec - no to pięknie, przecież wiesz, co jest na zajęciach, konspekty pisałaś w zeszłym roku, wystarczy się tylko zalogować na platformę o określonej porze, walnąć jakąś mówkę i tyle.
Tymczasem okazało się, że przygotowanie do takich zajęć zajmuje mi więcej czasu niż zakładałam, bo musimy robić jakieś materiały dodatkowe dla studentów. Nici z przebiegłego planu "masz z zeszłego roku" :P
Oczywiście e-nauczanie jest bardzo specyficzne, pewnie już o tym wiecie. Jednym z jego nieocenionych plusów jest to, że jak nie mam kamerki, to mogę podejść do tego na luzie, więc nierzadkim widokiem jestem ja w piżamie, przed komputerem, z konspektem w łapsku.
Dodajmy do tego zwiększoną potrzebę tankowania kawy, bo...
Podejrzewam tylko, że nie tylko ja, ale też moi studenci mają ten sam problem i nie odzywają się częściej niż zazwyczaj.
ALBO PROBLEM LEŻY GDZIE INDZIEJ.
Trzymajcie się zdrowo i do następnego!
A.
Koronauczanie
Witajcie moje Hipolity!
Ostatnio nie ma mnie w najbardziej śmieszkogennym laboratorium z moimi Studenciami i Szefuńciem, bo spędzam więcej czasu w innym miejscu, gdzie mam warunki do pracy nad moim doktoratem. Na szczęście w ciągu kilku tygodni udało mi się zrobić więcej niż przez ostatnie miesiące od ponownego otwarcia labu, więc przynajmniej tutaj jestem spokojniejsza. Wybaczcie więc mały przestój, jeśli chodzi o komiksy (bo memy na fanpejdżu o wiele łatwiej wymyślić i zaplanować, gdy się ma nieoficjalny doktorat z memologii).
Poza tym nowy semestr nadszedł i zaczęły się laby ze studentami. Studoktorante znowu zamieniła się w prowadzącą, muahahaha!
Gdy jeszcze byłam w kropce z wynikami, próbując powtarzać te stare i robić nowe, bardzo często byłam ofiarą entuzjazmu Szefuńcia.
Nie mówcie, że też tak nie macie z pewnymi związkami, bo Wam nie uwierzę.
Jak to mawiała nasza kochana chemiczka w liceum, "chemia to kobieta".
Im dłużej siedzę w laboratorium, tym bardziej się zgadzam z tym stwierdzeniem.
Do następnego!
A.
Entuzjastyczny Szefo kontra NMR
Witajcie kochane Hipolaboranty!
W końcu nadszedł ten czas, gdy Szef musiał zasiąść do prac inżynierskich naszych Studenciów i zmierzyć się z poprawianiem studenckich wygibasów literackich.
Ostatnio Szefo miał tak dobry humorek przy sprawdzaniu, że ciężko mu się powstrzymać od śmieszkowania.
Nie dość, że śmieszek, to jeszcze optymista.Jako bonus proszę bardzo, krótki poradnik czytania Szefuńciowych poprawek:
Ja tymczasem trzęsę portkami przed tęczową pracą doktorską...
Do następnego!
A.








