Witajcie moje Hipolity!
Ostatnio nie ma mnie w najbardziej śmieszkogennym laboratorium z moimi Studenciami i Szefuńciem, bo spędzam więcej czasu w innym miejscu, gdzie mam warunki do pracy nad moim doktoratem. Na szczęście w ciągu kilku tygodni udało mi się zrobić więcej niż przez ostatnie miesiące od ponownego otwarcia labu, więc przynajmniej tutaj jestem spokojniejsza. Wybaczcie więc mały przestój, jeśli chodzi o komiksy (bo memy na fanpejdżu o wiele łatwiej wymyślić i zaplanować, gdy się ma nieoficjalny doktorat z memologii).
Poza tym nowy semestr nadszedł i zaczęły się laby ze studentami. Studoktorante znowu zamieniła się w prowadzącą, muahahaha!
Gdy jeszcze byłam w kropce z wynikami, próbując powtarzać te stare i robić nowe, bardzo często byłam ofiarą entuzjazmu Szefuńcia.
Nie mówcie, że też tak nie macie z pewnymi związkami, bo Wam nie uwierzę.
Jak to mawiała nasza kochana chemiczka w liceum, "chemia to kobieta".
Im dłużej siedzę w laboratorium, tym bardziej się zgadzam z tym stwierdzeniem.
Do następnego!
A.
Entuzjastyczny Szefo kontra NMR
Witajcie kochane Hipolaboranty!
W końcu nadszedł ten czas, gdy Szef musiał zasiąść do prac inżynierskich naszych Studenciów i zmierzyć się z poprawianiem studenckich wygibasów literackich.
Ostatnio Szefo miał tak dobry humorek przy sprawdzaniu, że ciężko mu się powstrzymać od śmieszkowania.
Nie dość, że śmieszek, to jeszcze optymista.Jako bonus proszę bardzo, krótki poradnik czytania Szefuńciowych poprawek:
Ja tymczasem trzęsę portkami przed tęczową pracą doktorską...
Do następnego!
A.
Szefo ma dobry humor
Witajcie moje hipciowe laboranty!
Ze studentami rozmawiamy na różne tematy, czasami mniej, czasami bardziej poważne.
Niestety coraz częściej Studoktorante łapie się na tym, że mówi "za moich czasów", mówiąc o czasach studenckich. Jak sobie przypomnimy, że magistra broniło prawie 5 lat temu, to... o kurde.
Pewnego razu rozmowa zeszła na koła naukowe, a jak wiecie, Studoktorante była w kole naukowym jeszcze będąc Studętką, więc trochę sobie powspominała dobre czasy.
W tym samym czasie Studencie uświadomiło mnie, że czasami w kołach naukowych dochodzi do bardzo dziwnych sytuacji, które (jak sobie wyobrażam) potrafią odcisnąć piętno na biednym studenckim umyśle.
Żart, jaki pojawił się przy tych opowieściach musiał pojawić się na Piwnicy.
No czasami tak bywa, że ludzi jest mało w kole i trzeba 2 razy bardziej starać się, żeby funkcjonować na tym samym poziomie co zawsze.
Nasz Student (bo mamy jednego rodzynka płci męskiej) zna Studencie z koła naukowego, dlatego też znał tę historię, ale skoro wypłynęła...
Normalnie Post Crystallic Stress Disorder.
Do następnego!
A.
PCSD
Witajcie Kochani moi!
Wiecie, co jest gorszego od szefa-gaduły?
Szef-gaduła, który nie ma biura i non-stop siedzi w labie.
W takiej sytuacji się znaleźliśmy. Choć Szefo zarzeka się, że w końcu kupi sobie nowy laptop i będzie pracował zdalnie, od przeszło 2 miesięcy jak ruszyliśmy w końcu z pracą laboratoryjną nie jest w stanie się zebrać i zajmuje komputer dla studentów i doktorantów całymi dniami.
Gdy wyjdzie na chwilę to czasem mam szansę zobaczyć i przerobić moje widma NMR...
Do tego Szefo zawsze był gadułą straszną i teraz zaczęłam doceniać posiadanie biura do kompletu z laboratorium. Przez ostatnie 5-6 lat można się było w labie zaszyć i robić swoje bez obawy o bycie zagadanym na śmierć, bo Szefuńcio siedział z Hipciem w biurze. Praca każdego z nas szła sprawnie, bo każdy robił co ma robić.
Niedawno jednak wraz z moimi Studenciami miałyśmy okazję, która nie zdarza się codziennie - CAŁY LAB NASZ BO SZEF JEDZIE W DELEGACJĘ.
Ale TAAAAAAAAAAAAAAAAAAK mnie kusiło!
A teraz wszyscy wysyłamy Szefuńciowi fale psychiczne, żeby kupił w końcu ten lapciok!
Do następnego!
A.










